Niezwłocznie do Unii
Rozmowa z Aleksandrem Kwaśniewskim, prezydentem RP i Johannesem Rauem, prezydentem RFN
Panie prezydencie, jakie są pana pierwsze skojarzenia, kiedy pan myśli o Niemczech?
Panie prezydencie, co łączy pana z Polską?
Czy stosunki między oboma krajami wciąż kształtowane są przez historię, czy można historię zostawić za sobą?
Były premier, Włodzimierz Cimoszewicz, powiedział niedawno, że nastawienie Polaków wobec Niemców zmieniło się o wiele bardziej, niż ma to miejsce w przeciwnym przypadku. W Niemczech wciąż pielęgnuje się wiele uprzedzeń wobec Polaków. Czy zgadza się pan z tą tezą?
Prezydent Niemiec: Mam wrażenie, że w niemieckich i polskich regionach przygranicznych uprzedzenia po obu stronach są silniejsze niż w regionach dalej od granicy położonych. Przy granicy dochodzi do szczególnych tarć, tam jest konkurencja. Ale te praktyczne problemy możemy przezwyciężyć. Co do problemów psychologicznych, przytoczę przykład. Kiedy w 1999 roku byłem z prezydentem Kwaśniewskim na Westerplatte i wygłosiłem mowę z okazji 60. rocznicy napaści Niemiec hitlerowskich na Polskę, dostałem wiele listów ze słowami krytyki od kręgów niemieckich wypędzonych. Zarzucono mi, iż nie wspomniałem o wypędzaniu. Była to niesłuszna krytyka. Mówiłem o wypędzeniu, ale powiedziałem także, co było jego przyczyną oraz jakie były skutki. Każda strona selektywnie postrzega fakty.
W Niemczech rozpowszechnione jest określenie "polska gospodarka".
Prezydent RP: Gdy dostawałem nagrodę związku niemieckich przedsiębiorców, usłyszałem nową definicję pojęcia "polska gospodarka". Wtedy była mowa o sukcesach polskiej gospodarki. Na przykład, że nasz wzrost gospodarczy jest wyższy niż u pana, w Niemczech. Ale proszę, niech pan teraz z tego powodu nie wpadnie w kompleksy, panie prezydencie.
Jak wyjaśni Pan swym rodakom w trzech zdaniach, dlaczego Polska musi wejść do Unii Europejskiej?
Panie prezydencie, niech Pan teraz wyjaśni Niemcom, dlaczego Polska musi znaleźć się w Unii.
Projekt "Rozszerzenie Unii Europejskiej na Wschód" został początkowo przyjęty w Niemczech i w Polsce z euforią. Obecnie przeważają lęki?
Prezydent RP: Generacja, która patrzyła na Europę okiem wizjonerów i reprezentowana była przez szereg wybitnych osobowości, nie jest już obecna w polityce. Takich ludzi nie pozostało już wielu. Wielcy Europejczycy zostali zastąpieni przez pokolenie politycznych menedżerów.
Jak Niemcy mogą pomóc Polsce w przystąpieniu do UE?
Niemcy boją się, że Polacy zabiorą im pracę. Polacy boją się, że Niemcy wykupią ziemię. Jak na nieufności zbudować partnerstwo?
Czy istnieje groźba wykupu polskich nieruchomości i gruntów?
Jak długie mają być okresy przejściowe na podejmowanie zatrudnienia i kupno ziemi? W negocjacjach jest mowa o siedmiu, względnie 18 latach.
Czy ma Pan wrażenie, że obecnie Niemcy zbyt mało działają w UE na rzecz Polski?
Panie Prezydencie, czy Pan także dostrzega to niebezpieczeństwo?
Gdy Polska już wejdzie do UE, zaistnieje zagrożenie powstania tzw. Żelaznej Kurtyny na granicy z Rosją, Ukrainą, Białorusią i innymi państwami?
Czy drzwi do Europy otwarte są na czas nieograniczony?
W Niemczech i w Polsce nacjonalizm rośnie w siłę?
Rozmawiali:
Alina Kietrys i Paweł Dybicz z "Przeglądu" oraz Jan Puhl
i Tyll Schönemann z "Die Woche"